Tag: jan tauk i młodość
Istnieje stare powiedzenie, „ co cię nie zabije, to cię wzmocni”. Choć proste w słowach, niesie za sobą budujące przesłanie. Nie ma takiego ciężaru, którego człowiek nie byłby w stanie unieść ani takiej traumy, która pogrążyłaby kogoś do końca jego dni. Są wydarzenie, które mają na nas silny wpływ i zmieniają bieg naszego życia, jednak nawet najbardziej doniosłe i szokujące chwile są w końcu osłabiane upływem czasu. Wie o tym doskonale Jan Tauk, którego nikomu chyba nie trzeba bliżej przedstawiać. Choć jego dzieciństwo i młodość upłynęły w strasznej wojennej i powojennej rzeczywistości, to znalazł dzięki nim impuls do działania, co dało wspaniałe efekty. Urodzony w 1941 roku artysta szybko został osierocony przez matkę, a czarę goryczy przelała samobójcza śmierć starszego brata. Mimo nawracającej depresji nie poddał się i dalej uczęszczał na zajęcia szkolne. Nigdy nie potrafił nawiązać kontaktu z rówieśnikami. Uciekał w świat książek i muzyki. Po latach wspominał, że potrafił całą noc słuchać płyt z nagraniami jego matki, sławnej wiolonczelistki, zaczytując się przy tym francuską literaturą w oryginale. Była to dla niego nie tylko odskocznia od szarej, socjalistycznej codzienności, ale też pierwsze i najważniejsze źródło inspiracji.